Analiza: Ryzyko Bolts
[15/07/2008 | nhl.com.pl]
Marian Hossa trafił do Detroit Red Wings, a
Brian Campbell do Chicago Blackhawks, ale najgłośniejszą drużyną lipca i tak zostali Tampa Bay Lightning. Nowi właściciele drużyny, byli zawodnicy
Len Barrie i
Oren Koules przejęli kontrole nad negocjacjami z rąk menedżera
Jay’a Feastera nie tylko przedłużyli kontrakt z
Vincentem Lecavalierem o 11 lat, ale przede wszystkim sprowadzili na Florydę wielu nowych zawodników. Ich strategia jest jednak bardzo ryzykowna.
Na pewno nie dziwi odzyskanie
Vaclava Prospala, który został w trakcie sezonu oddany do Philadelphia Flyers. Czech wielokrotnie podkreślał, że w Lightning gra mu się najlepiej, a świetna faza playoff tylko wzmocniła jego pozycję w oczach włodarzy klubu z Tampa Bay.
Ryan Malone, dotychczas zawodnik Pittsburgh Penguins, być może jest przereklamowany przez to, że występował z takimi graczami jak
Sidney Crosby i
Jewgienij Malkin, ale dzięki grze ciałem wydaje się być idealnym partnerem dla numeru jeden ostatniego draftu –
Stevena Stamkosa. Wydaje się, że na drugim skrzydle młodego Kanadyjczyka zagra inny nowy nabytek
Radim Vrbata. Ten prawoskrzydłowy ma za sobą najlepszy sezon w karierze – pierwszy raz przekroczył 20 bramek i tylko trzech zabrakło mu do 30. Nie ma pewności, że uda mu się to powtórzyć, ale w obecnej NHL 3 miliony dolarów rocznie to nie jest duża cena.
Nikt by się nie dziwił, jakby Tampa Bay na powyższych zawodnikach zakończyła szukanie napastników. Lightning pozyskali jednak ponadto weteranów
Gary’ego Robertsa i
Marka Recchiego oraz
Adama Halla i
Brandona Bochenskiego. Nowe kontrakty od właścicieli klubu otrzymali też
Chris Gratton,
Ryan Craig i
Jewgienij Artiuchin. Nie należy też zapominać, ze w Tampa Bay wciąż grają
Martin St.Louis,
Jussi Jokinen,
Jeff Halpern,
Michel Ouellet,
Nick Tarnasky i
Jason Ward. Lighting mają więc podpisane kontrakty aż z 17 napastnikami, a doliczyć do tego trzeba będzie nowy kontrakt Stamkosa.
Steven Stamkos ma być czołową postacią Bolts w najbliższym sezonie.
Fot. www.metcalfephotography.com
Roberts i Recchi zbliżają się już do końca kariery. Obaj słabo grali w ostatnim sezonie w Penguins. Recchi miał zwyżkę formy po przejściu do Atlanta Thrashers, ale wydaje się, że na tym etapie kariery jest tylko specjalistą od gry w przewadze. Gratton najprawdopodobniej zastąpi na początku sezonu Halperna, o którym wiadomo już, że z powodu kontuzji nie będzie mógł występować w pierwszych meczach Lightning. Bochenski to wielki talent, który nie może odnaleźć się na poziomie NHL – w zakończonym niedawno sezonie grał dla trzech drużyn. Jednocześnie jest on za dobry na grę w AHL – w kampanii 2006/2007 w 35 meczach dla Norfolk Admirals zdobył 33 bramki i 33 asysty.
W ten sposób można wyjaśnić każdy z kontraktów podpisanych przez Tampa Bay, ale trzeba zwrócić uwagę, że w trakcie sezonu w drużynie może być tylko 23 zawodników. Bramkarze
Mike Smith i
Olaf Kolzig zajmują dwa z tych miejsc. Wszystkie drużyny maja co najmniej sześciu obrońców, chociaż nie jest to wymagane. Najprawdopodobniej trzech obecnych napastników będzie więc musiało opuścić drużynę, dwóch na samym początku sezonu, a ostatni, gdy do drużyny wróci Halpern. Ponadto trzech kolejnych będzie oglądało mecze z trybun, gdyż w czasie meczu w składzie może być 20 zawodników, w tym obowiązkowo dwaj bramkarze. Wśród zawodników, dla których zabraknie miejsca, na pewno znajdą się tacy, którzy w ciągu ostatniego miesiąca podpisali kontrakty z drużyną.
W składzie Lightning brakuje natomiast obrońców zdolnych grać na wysokim poziomie. Tampa Bay bez wątpienia straciła na oddaniu
Dana Boyle’a, który występował z Barriem we Florida Panthers w 2001 roku, do San Jose Sharks. Pozyskany za niego
Matt Carle ma za sobą bardzo słaby sezon i raczej nie będzie grał na takim samym poziomie jak Boyle. Jego partnerem będzie inny kolega Barriego z czasów gry w Panthers – niedoceniany
Filip Kuba, solidny obrońca, który od dłuższego czasu unika uwadze mediów. Właściciele klubu liczą na to, iż
Paul Ranger i
Shane O’Brien dalej będą się rozwijać, a szóstkę uzupełnią bardzo ofensywny
Alexandre Picard oraz ktoś z dwójki
Mike Lundin –
Andrew Hutchinson. Obronie tej brakuje doświadczenia – Kuba ma 31 lat, a Hutchinson, który na razie wydaje się mieć najmniejsze szanse na miejsce w składzie 28. Pozostali obrońcy mają od 22 [Picard] do 24 [O’Brien] lat. Pozwala to mieć nadzieje na rozwój ich karier, ale oznacza też, że na razie będą popełniać błędy. Tym bardziej, że Picard, Carle i Ranger nastawieni są przede wszystkim na grę w ofensywie i zdarza im się zaniedbywać grę pod własną bramką.
Pojawiły się sugestie, że Tampa Bay Lightning będą grać szwedzkim systemem 2-2-1 z czterema napastnikami i tylko jednym obrońcą. Wydaje się jednak, że niektóre ich nowe nabytki - Roberts, Gratton, Hall czy Artiuchin nie pasują do takiego systemu. Także sami Szwedzi, autorzy takiego pomysłu na grę, system 2-2-1 wprowadzili do gry tradycyjnym składem - z dwoma obrońcami.
Wydaje się więc, że Lightning liczą na to, że podczas obozu przygotowawczego z dużej grupy zawodników dobiorą dobrze zgrany skład, a w poszczególnych liniach zawodnicy będą się nawzajem uzupełniać. Z jednej strony, jeśli ten plan się powiedzie, to będzie to sposób na szybką przebudowę drużyny, ale z drugiej może bardzo negatywnie wpłynąć na przyszłość drużyny. Zawodnicy mogą niechętnie przychodzić do ekipy, która jest gotowa zrezygnować z gracza jeszcze zanim wystąpi on w swoim pierwszym meczu. Już sytuacja Boyle’a, który w lutym podpisał sześcioletni kontrakt po negocjacjach z udziałem nowych właścicieli drużyny, daje do myślenia innym zawodnikom.
Piotr Pietrzak