Podsumowanie sezonu 2009/2010: Pacific Division
[20/07/2010 | nhl.com.pl]

Kontynuujemy serię sześciu podsumowań poprzedniego sezonu. Sześciu, bo tyle w NHL jest dywizji. Dzisiaj czas na Dywizję Pacyfiku, z której pochodzi zespół, który zdobył najwięcej punktów w tym sezonie w Konferencji Zachodniej [San Jose Sharks] oraz dwa inne,które zakwalifikowały się do fazy playoff na zachodzie [Los Angeles Kings i Phoenix Coyotes].
Na pytania o największe drużynowe zaskoczenia in plus i najbardziej widocznych graczy drugiego planu odpowiadają dzisiaj
Bartek Dolny – zastępca redaktora naczelnego serwisu NHL.com.pl,
Paweł Jachowski i
Marcin Hartman. Na zakończenie prezentujemy również wyniki wyboru dwóch najlepszych piątek [plus bramkarze] dywizji.
Która drużyna w dywizji najbardziej zaskoczyła in plus?
BD: Zdecydowanie Phoenix Coyotes. Zespół, który niemal zbankrutował przed sezonem, który został przejęty przez NHL, zespół, którego kibiców próżno było szukać, wygrał 50 spotkań i awansował do playoff z czwartej lokaty w tabeli Konferencji. Ogromna w tym zasługa trenera
Dave`a Tippetta, który idealnie poukładał puzzle, rozsypane przez poprzednika. Porażka w playoff z Detroit Red Wings nie może wpłynąć na wysoką ocenę dokonań Coyotes.
MH: Oczywiście Phoenix Coyotes – choćby z racji 50 zwycięstw w sezonie zasadniczym i czwartej w lidze liczbie zdobytych punktów [107 pkt]. Wrażenie robi także zupełnie niezła postawa Kojotów w meczach przeciwko trzem kluczowym rywalom z Konferencji Zachodniej: zwycięski bilans przeciwko mistrzom NHL Chicago Blackhawks [3-1], remisy [po 2-2 w serii] z Detroit Red Wings i Vancouver Canucks oraz dwa zwycięstwa w sześciu meczach z San Jose Sharks.
PJ: O ubiegłorocznej postawie Phoenix Coyotes można pisać właściwie w samych superlatywach - dobra gra pomimo groźby relegacji, poukładana strategia, zbalansowane formacje, udane wymiany. Podejrzewam, że Koledzy rozpiszą się na temat Kojotów, ja jednak chciałbym dodatkowo zwrócić uwagę na Los Angeles Kings, których sukces w minionym sezonie przeszedł znacznie mniej zauważony, nieco w cieniu postawy Coyotes. Przełomowy sezon
Anze Kopitara i jego formacji, fenomenalny
Drew Doughty w obronie, a wszystko to ubrane w ładny, ofensywny hokej - dzięki temu Kings mają za sobą najlepsze rozgrywki od wielu lat. Zaryzykuję stwierdzenie, iż zaledwie jeden-dwa przemyślane ruchy transferowe dzielą ich od bycia bardzo poważnym kandydatem do zdobycia Pucharu Stanley'a.
Którzy zawodnicy drugiego planu zwrócili na siebie największą uwagę w dywizji?
BD: Ciężko obecnie mówić o Doughty`m jako o zawodniku drugiego planu, ale przed sezonem młodzian nie miał być czołowym obrońcą Los Angeles Kings. Tymczasem 20-latek rozegrał fantastyczny sezon [16G, 43A], zakończony nominacją do
Norris Trophy - nagrody dla najlepszego obrońcy NHL. W playoff bardzo dobrze prezentował się z kolei
Joe Pavelski. Nazywany „Little Joe” [w przeciwieństwie do
„Big Joe” Thorntona] był niebezpieczną bronią w starciach z Colorado Avalanche i Detroit Red Wings.
MH: Dla mnie takim zawodnikiem jest najlepiej skrywany defensywny diament Zachodu, czyli
Keith Yandle z Coyotes. 23-latek rozwija się z sezonu na sezon: nie tylko statystycznie [12G, 29A w 82 meczach oraz pięć punktów w siedmiu meczach playoff], ale przede wszystkim pod względem wpływu na grę zespołu. Jest obrońcą wszechstronnym, który – jak udowodnił w tym sezonie – i co podkreślają trenerzy chętnie pracuje nad usuwaniem indywidualnych niedostatków w grze. W tym sezonie był w stanie efektywnie zastępować
Eda Jovanovskiego i
Zbynka Michalka pod ich nieobecność spowodowaną kontuzjami.
PJ: Dobre wrażenie w swoim pierwszym sezonie w NHL [oraz AHL, a także, uwaga, ECHL] zostawił po sobie prawoskrzydłowy Anaheim Ducks,
Dan Sexton. 23-latek nigdy nie był draftowany, a już po sześciu meczach w NHL zgromadził na swoim koncie siedem punktów. Choć później jego „produkcja punktowa” znacznie zmalała, także ze względu na relegację do innej formacji ataku, to jednak zdążył zwrócić na siebie uwagę. Innym intrygującym zawodnikiem był w minionym roku
Jason Demers, obrońca San Jose Sharks, który zaledwie rok po tym, jak został wydraftowany w odległej, siódmej rundzie, bardzo udanie zadebiutował w NHL [21 punktów w ciągu sezonu] - w pewnym momencie rozgrywek więcej czasu niż on spędzał na lodzie tylko Rob Blake. Honorowa wzmianka: 27-letni
Brandon Segal, który po wielu latach niepowodzeń chyba odnalazł się w barwach Dallas Stars.
Pierwsza piątka dywizji [plus bramkarz]:
Marleau [SJS] – Richards [DAL] – Heatley [SJS], Doughty [LAK] – Boyle [SJS], Bryzgałow [PXH]
Druga piątka dywizji [plus bramkarz]:
Ryan [ANA] – Kopitar [LAK] – Getzlaf [ANA, C/RW], Niedermayer [ANA] – Yandle [PXH], Hiller [ANA]