Wyjątkowy wieczór w Gelsenkirchen
[07/05/2010 | nhl.com.pl]
Czy fana hokeja na lodzie może coś dziś bardziej interesować od dwóch kolejnych spotkań półfinałów konferencji w playoff NHL? Może. Wieczorem o 20:15 w Gelsenkirchen rozpocznie się inauguracyjny mecz tegorocznych Mistrzostw Świata, w którym zmierzą się Niemcy i USA. Pojedynek ten odbędzie się na... Veltins Arena - stadionie klubu piłkarskiego Schalke 04 a zapowiadana liczba 76152 widzów będzie nowym rekordem świata hokejowej publiczności.
Rozpoczynający się za kilka godzin turniej będzie wyjątkowy z wielu względów. Po pierwsze organizatorzy jakimi są Niemcy, zapowiadają perfekcyjne zawody i wszystko dopięte na ostatni guzik. Sam pomysł inauguracji pod gołym niebem to jak na europejskie warunki niesamowita sprawa. Do tego ogromna liczba widzów spowoduje, że mecz ten bez względu na wynik przejdzie do historii, a atmosfera na trybunach - mogę sobie to tylko wyobrazić – będzie niepowtarzalna.
Dzisiejszy pojedynek pobije tym samym dwa rekordy widowni. Światowy – ustanowiony w 2001 roku na meczu pomiędzy Michigan State University i University of Michigan [74554 osób] i samych Mistrzostw Świata, gdzie do tej pory największą publikę [55 tysięcy] zgromadził moskiewski finał z 1957 roku ZSRR – Szwecja, rozegrany na stadionie Lenina [obecnie słynne Łużniki].
Najważniejsi są jednak główni aktorzy niemieckiego turnieju. Z racji zaskakujących rozstrzygnięć w playoff NHL pojawi się kilku wspaniałych – głównie rosyjskich – graczy z
Aleksandrem Owieczkinem na czele. Obecność jednej z największych gwiazd NHL powoduje, że Rosjanie po klęsce w Vancouver, tutaj urośli do roli faworytów. Oprócz kapitana Washington Capitals, zobaczymy także
Aleksandra Sjomina,
Ilję Kowalczuka,
Aleksandra Frołowa,
Maksima Afinogienowa czy
Siergieja Fiodorowa. Inne reprezentacje też namówiły kilka głośnych nazwisk, takich jak:
Ryan Smyth,
Steve Stamkos,
John Tavares,
Tomas Vokoun,
Jaromir Jagr czy
Jack Johnson.
Oczywiście nie będzie wszystkich najlepszych – to nie Igrzyska Olimpijskie. Z jednej strony NHL wciąż jeszcze rozgrywa playoff, z drugiej część zawodników zmaga się z kontuzjami lub chce po prostu odpocząć po ciężkim sezonie. To jednak daje okazję, aby w składach pojawiły się nowe twarze [z punktu widzenia rozgrywek międzynarodowych], dotychczasowi zmiennicy, może następcy lub po prostu zawodnicy, którzy w warunkach olimpijskich nigdy nie załapali by się nawet do grupy potencjalnych rezerwowych. Dla takich hokeistów jak chociażby – patrząc na ekipy północnoamerykańskie -
Kyle Cumiskey,
Michael Del Zotto,
Steve Downie,
Rich Peverley,
T.J. Galiardi,
T.J. Oshie i
Keith Yandle to wyróżnienie i docenienie ich dokonań w ostatnim sezonie.
Młodość, kilka gwiazd, sporo mających coś do udowodnienia graczy tzw. drugiego rzutu i atmosfera turnieju – na którą wszyscy liczymy – może sprawić, że tegoroczny czempionat będzie miał sporo do zaoferowania i pewnie kilka razy odciągnie nas od emocji w NHL. Mnie dzisiaj na pewno a w trakcie trwania imprezy nie jeden raz docenię to, że w większości przypadków godziny spotkań Mistrzostw Świata i playoff się nie pokrywają.
Waldemar Krystians