Olimpijska przerwa od NHL
[15/02/2010 | nhl.com.pl]
Za niewiele ponad dobę na Igrzyskach Olimpijskich zmagania rozpoczną hokeiści. Już we wtorek na tafle w Vancouver wyjadą między innymi Kanadyjczycy i Amerykanie. Muszę przyznać, że mimo emocji związanych z IO, będzie brakowało mi NHL.
Dla wielu może zabrzmi to obrazoburczo. Uwielbiam hokej, interesuje mnie forma poszczególnych zawodników, ale sam turniej nie budzi większej ekscytacji. Bardziej martwię się o ewentualne kontuzje kluczowych zawodników dla ekipy, której kibicuje w NHL czy wpływ dwutygodniowej przerwy na formę tejże, niż faktem czy Kanada zdobędzie olimpijskie złoto.
Oczywiście, mam swoje sympatie – jak zawsze będę trzymał kciuki za reprezentację Szwecji – daleko będzie jednak do emocji, jakie niosą ze sobą rozgrywki NHL. Co więcej, niecierpliwie będę czekał na ich zakończenie i marcowe zamknięcie okna transferowego w lidze.
Turniej olimpijski ma swoje prawa, a interesująca tak naprawdę jest faza finałowa. Emocji we mnie nie budzi pojedynek Niemców z Białorusinami czy Łotyszy ze Słowakami, do jakich dojdzie jeszcze na etapie rozgrywek grupowych. Co więcej, jakoś szczególnie nie interesują mnie kontrowersje związane z obsadą kanadyjskiej bramki, grą braci Koivu i Sedin, czy rosyjskiej ofensywy.
Są jednak trzy wydarzenia, które jednak przyciągną moją uwagę. Po pierwsze, strasznie ciekaw jestem, jak na lodzie prezentuje się obecnie
Zigmund Palffy, który z NHL rozstał się w 2006 roku, a obecnie w ekipie Skalica HK 36 [liga słowacka] bryluje od dwóch lat zdobywając grubo ponad punkt na mecz. Warto podkreślić, że Palffy – niegdyś zawodnik m.in. New York Islanders i Los Angeles Kings – zagra na Igrzyskach w wielu 38 lat. Po drugie –
Jaromir Jagr, który właśnie dziś obchodzi 38. urodziny, a którego nie widziałem w akcji – z racji braku większego zainteresowania KHL – od dwóch sezonów. Po trzecie, ostatnie, ale najważniejsze, na lód wraca
Peter Forsberg. Walczący od lat z kontuzjami zawodnik – według pierwszych doniesień – rewelacyjnie wygląda na treningach szwedzkiej ekipy. A spodziewam się, że przy ewentualnym dobrym występie popularnego Foppy, na nowo rozgrzeją nas emocje związane z jego powrotem do NHL.
Przed nami dwa tygodnie w Vancouver. Będę musiał je jakoś przetrzymać ;)
Krzysztof Sankiewicz