Jaki kontrakt jest dobry
[02/07/2010 | nhl.com.pl]

Delicious Share

Rozmowa o dobrych transferach – przede wszystkim z punktu widzenia finansowego – po 1 lipca mija się z celem. Każdy kontrakt należy bowiem rozpatrywać zupełnie inaczej, w opozycji, do czego innego, zderzając to z potrzebami klubu.

Postronny obserwator tego, co wydarzyło się wczoraj dość szybko – bez głębszej analizy – wydaje wyroki. To naturalne, każdy z nas tak robi. I tak, kontrakt dla Siergieja Gonczara bardzo szybko przez wielu został uznany za fatalny. Nie ukrywam, w moim pierwszym odczuciu uznałem, że menedżer Ottawa Senators popełnił spory błąd. Spójrzmy jednak na tę wymianę z różnych stron.

Senators szukali ofensywnego defensora od lat. Śmiem twierdzić, że mieli takiego w najnowszej historii tylko raz – kiedy w najlepszej formie był Wade Redden. Od tego czasu próżno szukać w stolicy Kanady zawodnika będącego w stanie sprawnie wprowadzić krążek do tercji obronnej rywali, uruchomić napastników, stworzyć przewagę, czy wreszcie siać spustoszenie podczas gry w przewadze liczebnej. W końcu go znaleźli – i to takiego, który od lat jest w czołówce ligi. Wątpliwości budzi tylko wiek zawodnika i długość kontraktu. Ale finanse – przynajmniej w moim odczuciu – już nie. Spójrzmy na inne kontrakty, cztery miliony za sezon dla Zbynka Michalka, pięć milionów dla Paula Martina, 4,2 dla Antona Wołczenkowa czy 4,5 dla Dana Hamhuisa. Tylko Gonczar dość regularnie przekracza granicę 50 punktów. Można powiedzieć, że to szaleństwo płacić grube miliony za blokującego strzały Wołczenkowa czy Michalka. Takie jednak były potrzeby klubów. Można powiedzieć, że sześć lat kontraktu dla Hamhuisa to dużo za dużo, ale Canucks kilkoma ruchami zmieniają swoją defensywę na lata. Przykłady można mnożyć.

Najwięcej spekulacji budzą jednak pieniądze. 1 lipca zawsze są one za duże. Ale także należy brać pod uwagę to, co dzieje się na rynku. Jedni zachwycają się kontraktem dla Manny’ego Malhotry, a ja mówię, że utopienie się na trzy lata ze środkowym trzeciej formacji za 2,5 miliona dolarów może zaraz stać się kulą u nogi, jaką jest choćby Chris Kelly w Ottawie. Ktoś jednak pokaże trzyletni kontrakt Dereka Boogaarda [1,6 mln USD] i też będzie miał rację.

Jest jeszcze jeden czynnik, o którym pisze w swoim najnowszym komentarzu Bob McKenzie z TSN. Wiele ekip – a w szczególności te z małych rynków – musi przyciągnąć czymś tych najlepszych zawodników. Bo oprócz wyniku, liczy się również frekwencja na trybunach...


Krzysztof Sankiewicz

Archiwum



hockeydb.com
Nazwisko gracza:


 
 
Google