Wywiad: Troy Brouwer
[19/02/2010 | sports.yahoo.com/nhl/blog/puck_daddy]
Troy Brouwer, 25 letni skrzydłowy Chicago Blackhawks rozgrywa swój drugi pełny sezon w barwach Jastrzębi. Gra o wiele lepiej niż rok temu, co dostrzegli także fani zespołu chwaląc go na forach internetowych. Już teraz wiadomo, że przebije swoje osiągnięcia punktowe z zeszłego roku, a do końca tych rozgrywek jeszcze trochę czasu pozostało. W zeszłym tygodniu Greg Wyshynski z bloga Puck Daddy [www.sports.yahoo.com/nhl/blog/puck_daddy] przeprowadził ciekawą i długą rozmowę z Brouwerem. Dziś tłumaczenie tego wywiadu możecie przeczytać na naszym serwisie dzięki uprzejmości redaktora Wyshynski'ego.

Ostatnimi czasy wydaje się, że Chicago ma obsesje na punkcie hokeja. Dziękujesz jakiejś szczęśliwej gwieździe, że Bulls i Bears są tak słabi? Miasto należy praktycznie do was.
T.Brouwer: Nie chciałbym mówić czy oni są źli czy dobrzy. W mieście ludzie lubią wszystkie te sporty, co potwierdza fakt, że mimo tego, iż tym zespołom nie idzie zbyt dobrze, zawsze jest spora grupa fanów która ich wspiera. To prawda, że o Blackhawks jest głośno. Kiedyś tak nie było, ludzie nie bardzo chcieli przychodzić na mecze, a teraz czasem trzeba niemal walczyć o bilety. Każdy chce zobaczyć na własne oczy naszą dobrą grę.

Jak to jest być Jastrzębiem w Chicago w tych czasach? Widzieliśmy zdjęcia Patricka Kane’a z Sylwestra organizowanego przez Playboy'a. Czy Ciebie też dopadł kult sławy?
Może troszkę, ale nie na wielką skalę. Nie jestem szczególnie rozpoznawalnym gościem jak „Kaner”, ale za każdym razem kiedy ktoś cię rozpozna, ludzie chcą spędzić z tobą trochę czasu, pogadać. Podoba mi się to.

Twoja drużyna ma w tym sezonie coś do udowodnienia. Czy zeszłoroczne playoff były dla was inspirujące czy też dały wam lekcję pokory?
To była dla wszystkich niespodzianka. Wiedzieliśmy, że mamy dobrą drużynę, ale każdy mówił, że nie mamy doświadczenia. Graliśmy naprawdę dobrze w playoff i myślę, że zaskoczyliśmy niejedną drużynę. Tamta przygoda sprawiła, że teraz jesteśmy głodni sukcesu, bo czujemy że możemy dać z siebie jeszcze więcej. To nas zainspirowało na ten rok, a świadomość że teraz też mamy dobrą drużynę tylko nam pomaga.

NHL dzieli się na zawodników wystarczająco odważnych, by blokować strzały własnym ciałem i na takich którzy tego nie robią. Czy czujesz się bardziej męski od tych którzy tego nie robią ? Wiadomo przecież, że jesteś pierwszy w linii przed bramkarzem i przyjmujesz dużo strzałów na siebie.
Nie nazwałbym tego w ten sposób, każdy ma swoje zadnie na lodzie. Kiedy byłem juniorem miałem trenera, który powiedział mi, że jeśli nie będę stać przed bramką to nie będę grać. Także stałem tam i zostało to już na stałe. Jestem duży, ciężko mnie przesunąć. Ale z drugiej strony duzi zawodnicy sprawiają, że bramkarz mniej widzi. Razem z Cristobalem Huet trenujemy to na treningach, zawsze mi coś doradza co mi pomaga. Dobrze nam się razem współpracuje.

Jakie jest najbardziej bolesne miejsce w które dostałeś krążkiem podczas meczu?
Dostałem kiedyś w żołądek, tam nie ma ochraniaczy. To było poniżej żeber, ale bolało okropnie. To tak jak dostać pięścią w brzuch zupełnie znienacka.

Kto jest najbrutalniejszym obrońcą, przeciwko któremu grałeś? I kto jest najaktywniejszym wg. Ciebie bramkarzem, który agresywnie „czyści” przedpole?
Z obrońców to nie wiem, każdy gra inaczej. Niektórzy grają przed tobą i blokują strzały, inni starają się przeszkadzać nieco inaczej. Odkąd zmieniły się zasady nie mogą mnie atakować kijem oburącz czy też zahaczać zbyt mocno tak jak kiedyś. A z bramkarzy to Tim Thomas z Boston Bruins. On zawsze znajdzie sposób by szturchnąć cię w kostkę albo zahaczyć o łyżwę tak, że się zaraz wywrócisz.

Przez jakiś czas grałeś w lini z Johnem Maddenem i Andrew Laddem. Teraz grasz z Patrickiem Kanem i Jonathanem Toews’em. To dwie zupełnie różne pary, jak sobie poradziłeś z taką zmianą? Ciężko było?
Kiedy grałem z Maddenem i Laddem byliśmy linią, która miała „gasić” ataki najlepszych formacji przeciwnika. Staraliśmy się utrzymywać krążek w ich strefie i nie dopuścić do jego przejęcia. Kane i Toews to inna para kaloszy, oni mają nastawienie bardzo ofensywne. Częściej jesteśmy w ataku, ale z kolei muszę też pilnować tyłów, by przeciwnikom nie udało się wyjść z kontrą. Ci dwaj ostatni grają ryzykownie, jest groźba, że przeciwnik przejmie krążek i wyprowadzi atak, ale z drugiej strony oni bardzo dobrze rozgrywają krążek więc nie jest tak strasznie.

Czy jeśli zdarzy się jakiś cud i USA pokona Kanadę na olimpiadzie, to czy wpłynie to jakoś na twoje relacje z Patrickiem Kane'm?
Być może, zapewne się założymy o ten mecz. A tak naprawdę to nic się raczej nie stanie. Mam nadzieję, że on spisze się dobrze. Tak samo jak Kanada.

Pozwól, że spytam o mecz z Calgary Flames, który wygraliście mimo, że się na to nie zapowiadało. Jak to jest zrzucić rękawice by bić się z Jarome Iginla?
O tak to było ciekawe. Nie spodziewałem się tego. Po tym jak strzeliliśmy gola podjechał do mnie i powiedział: „Hej dzieciaku, spróbujmy się na pięści”. Próbował wskrzesić waleczność w swojej drużynie, a ja chciałem zdjąć ich najlepszego zawodnika z lodu na parę minut. Dlatego zdecydowałem się walczyć. Wiedziałem wcześniej, że jest bardzo silny, jest z tego znany w lidze. Trochę to zniechęca, ale z drugiej strony mogę zmierzyć się z każdym.

Jesteś w lidze od jakiegoś czasu, ale chyba nieczęsto ci się nadarzała okazję by “sprać gwiazdę”. Stałeś tam na środku i myślałeś „Ok, no to teraz będę się bić z Iginla?”
[Śmiech] Może jak już było po wszystkim. Wszyscy moi znajomi to fani Vancouver Canucks albo Chicago Blackhawks. Byli bardzo zadowoleni kiedy się z nim biłem, bo wszyscy go nienawidzą. Muszę przyznać, że bicie się z kimś, kogo oglądało się będąc dzieciakiem to na pewno fajne doświadczenie. Ciągle to jednak jest część tej gry.

Jesteś facetem, który z niejasnych dla mnie powodów zbierał kiedyś cięgi na forach internetowych od fanów Hawks. W tym roku przeglądając Internet zbierasz dużo pochwał. Czy ta krytyka jakoś na ciebie wpłynęła?
Tak byłem tego świadom. W zeszłym sezonie będąc jeszcze pierwszoroczniakiem byłem zadowolony z samego faktu, że trafiłem do NHL. To nie do końca było dobre. Grając z Kanem i Toewsem chciałem jedynie podać im krążek, żeby oni zajęli się całą resztą. Kiedy już trochę okrzepłem nieco się to zmieniło. Wtedy to ja już chciałem grać krążkiem. Z każdym meczem nabierałem i nabieram doświadczenia i czułem się pewniej.

Wielu ludzi spodziewa się pewnych ruchów kadrowych w drużynie ze względu na limit zarobków Chicago. Z twoimi zarobkami [1 mln dolarów] czujesz się bezpiecznie?
To jest jedna z rzeczy, o których nie powinno się zbyt dużo myśleć. Ja nawet nie wiem jaka jest nasza sytuacja jeśli idzie o limit zarobków. Ale ciągle jednak się o tym mówi i tego na dłuższą metę nie można ignorować. Ja osobiście uwielbiam Chicago, kocham tu grać i chciałbym grać tu nadal. Reszta tak naprawdę nie zależy ode mnie i nie martwię się na zapas. Przekonamy się co będzie za parę tygodni.

Jak relaksujecie się na wyjazdach? DVD? Gry video? Wierzę, że Blachkawks to grupa oddanych graczy komputerowych.
Mamy turniej z Toewsem, Sharpem i Seabrookiem. Gramy w Madden 2010. Gramy też w SOCOM.

Którą drużyną grasz w Madden?
Colts. Wszyscy wybraliśmy najlepsze drużyny bo tak się łatwiej gra. Jeśli wybralibyśmy słabe drużyny, nikt z nas nie byłby dobry.

A jakie filmy oglądacie ? Ostatnio każdy mi mówi, że bardzo podobał mu się „Kac Vegas”.
Staramy się oglądać komedie, to bardzo odpręża. Osobiście jestem wielkim fanem filmu „Wyrolowani”. „Kac Vegas” też był dobry, ale lekko przesadzony jak dla mnie.

Chwila, a „Wyrolowanie” nie był przesadzony z tą całą średniowieczną bitwą na końcu? Musisz chyba zmienić sens pojęcia przesadzony.
No dobra, dobra. Myślę, że „Wyrolowani” była nieco subtelniejszą komedią. Była bardziej śmieszna niż „Kac Vegas”, który był momentami po prostu głupi. Wiesz o co mi chodzi?

Tak, że wolisz McLovina bardziej niż Mike’a Tysona.
[Śmiech] W zupełności.

Jakim samochodem obecnie jeździsz?
Czarny Escalade EXT.

Ulubiony napój dla dorosłych?
Kokanee. To takie kanadyjskie piwo.

I na koniec, co najbardziej lubisz w hokeju?
Ludzi których spotykam. Wszyscy którzy kręcą się wokół drużyny, zaopatrzeniowcy to świetni ludzie. Spotykam wielu ludzi z różnych części świata. Można poznać przyjaciół na całe życie.

---

Rozmawiał: Greg Wyshynski [Puck Daddy - NHL Blog - Yahoo! Sports]
Tłumaczenie: Grzegorz Kociuba

Troy Brouwer
Data urodzenia: 1985-08-17
Miejsce urodzenia: Vancouver, B.C., Kanada
Wzrost: 188
Waga: 97

Wybrany w drafcie 2007 w siódmej rundzie z 214 numerem przez Chicago Blackhawks, dla których gra do dziś. W tym sezonie uzbierał 17 goli i 13 asyst w 58 spotkaniach. W ciągu niecałych czterech kampanii spędzonych w NHL zanotował 27 bramek i 30 asyst w 137 meczach. Do tego dorzucił dwie asysty w 17 występach w playoff. W kampanii 2006/2007 trafił do drugiej drużyny gwiazd sezonu w AHL i do ekipy najlepszych debiutantów rozgrywek. W tym samym sezonie zagrał w Meczu Gwiazd tej ligi. W lipcu poprzedniego roku przedłużył kontrakt z Jastrzębiami na kolejne dwa lata.

Statystyki w sezonach regularnych

Sezon Drużyna Liga M G A Pkt +/- PIM S S%
2008/09 Blackhawks NHL 69 10 16 26 7 50 126 7,94

Statystyki w fazach playoff

Sezon Drużyna Liga M G A Pkt +/- PIM S S%
2008/09 Blackhawks NHL 17 0 2 2 -1 12 24 0


Archiwum




hockeydb.com
Nazwisko gracza:


 
 
Google